Idealna sytuacja w życiu to taka, kiedy przebywasz tylko w swoim ulubionym towarzystwie. Tematy same nasuwają się do rozmowy, a jeśli ich braknie nikomu nie przeszkadza pomilczeć. Natomiast może się zdarzyć, że spędzisz wieczerzę wigilijną u teściów albo co gorsza imprezę urodzinową w towarzystwie byłego małżonka swojego partnera. Wcale nie jest to takie rzadkie dzisiaj. Pół biedy jeśli sobie nie przeszkadzacie, a nawet lubicie się. Sytuacja komplikuje się gdy nie znacie się, albo się nie lubicie.

Dobra kawa jest dalej dobra, nawet jeśli popijasz ją milcząc

Pamiętam jak często sama nabierałam wody w usta w pobliżu kogoś kogo nie lubiłam. Sam fakt, że mam odezwać się do takiego figuranta napełniał mnie irytacją i zdegustowaniem. Nigdy nie widziałam sensu w takich niezobowiązujących pogawędkach z kimś kogo nie znoszę. Jednak czasem zachodzi taka konieczność. Cisza bywa bardziej deprymująca niż te parę słów, które zamienicie.

W moim przypadku najgorsze jest to jak rozmawiam z dziećmi. Od razu wyjaśniam. Nie to, że nie lubię dzieci, po prostu na dłuższą metę nie umiem z nimi rozmawiać i robi się jakoś tak niezręcznie. Ot co. Mam tylko dwa teksty. Jak tam w szkole i co lubisz robić. Jestem FA-TA-LNĄ- ciotką. Mam nadzieję jednak, że gdy moje bratanice i bratanek będą mieć naście lat stanę się czadową ciotką. Taką, wiecie sami, co pokazuje w bezpieczny sposób kontrabandę 😉.

Mam świadomość, że rozmowa z kimś wobec kogo macie niezbyt pozytywne odczucia, nie należy do najłatwiejszych, właściwie nawet nie macie na nią ochoty. W mojej pracy nie zawsze mam wybór, żeby komunikować się tylko z osobami, które mi się pozytywnie kojarzą. W takim przypadku zawsze staram się wyobrazić sobie rozmówcę jako człowieka. Staram się odrzeć go ze stygmatu związanego z tym, że być może reprezentuje konkurencyjną firmę, która ma na celu wyprzeć z rynku tą, w której ja pracuję. Próbuję zobaczyć tą osobę kiedy się śmieje, spędza czas z przyjaciółmi, zajada się deserem lub czyta ulubioną książkę. Zawsze wyobrażam sobie te przyjemne rzeczy, bo wtedy widać dobre emocje na twarzy tej osoby. Chcę zmusić siebie do tego, by poczuć choć odrobinę sympatii do tej konkretnej osoby. Wiem, że mój sposób jest troszkę niecodzienny, ale być może również u Was zadziała.

Tymczasem chcę Wam opowiedzieć o czym staram się rozmawiać w niezbyt wymarzonej konfiguracji socjalnej, żeby nie zrobić sceny przy reszcie rodziny i znajomych:

1) Dzieci – nie muszą być Twoje. Wystarczy, że są na imprezie. Dzieci mają to do siebie, że całkiem niewinnie absorbują uwagę wszystkich. Nawet gdy nie masz fioła na punkcie dzieciaków, zawsze jest o czym porozmawiać. Wojtuś tak wyrósł, Zosia natomiast ma piękną sukienkę, a Kajtek to już chyba do szkoły idzie. Trudno o spory w niewinniej rozmowie na temat rozwoju dzieciaków. Warto jednak uniknąć tematów parentingowych. Ja sama nie mam dzieci i w tego typu sytuacjach ograniczam się do uwag z gatunku obserwacji. Zawsze są w moim przypadku nacechowane pozytywnymi emocjami.

2) Psy/koty/rybki – są wdzięcznym tematem, podobnie jak dzieci. Uwagi obserwacyjne, pytania skąd masz psa, czy w ogóle masz psa. Śmiało można połączyć z punktem powyżej, jak Reks przyzwyczaił się do Wojtusia, lub jak Wojtuś bawi się z Reksem. Dużo wątków pobocznych może wciągnąć resztę towarzystwa do rozmowy i być może jesteś uratowany.

3) Jedzenie! Nie musicie się znać czy lubić, żeby skomentować jaki pyszny ten serniczek, a mięsko wyjątkowo kruche. Przy odrobinie szczęścia, być może uda się osiągnąć efekt kuli śnieżnej i temat jakoś sam poleci, o tym co jedliście dobrego ostatnio w knajpie lub jakimś świetnym przepisie czy też, który kucharz telewizyjny jest najlepszy.

4) Wystrój! Jeśli Ci się poszczęści to gospodarze są po remoncie albo chociaż mają coś nowego u siebie. Byle dywan może stanowić nić porozumienia i być może uda Wam się zabić ciszę.

5) O sobie. Wiem, że to nie jest specjalnie zaskakujące ani odkrywcze. Dlaczego by nie dać sobie nawzajem szansy i porozmawiać zwyczajnie o sobie. Pochwalić się co dobrego się u nas wydarzyło. Pamiętajcie, o tym, że wdzięczność do życia za to, że jesteśmy zdrowi, mamy kochających partnerów, rodzinę czy błyskotliwą karierę jest istotna. Warto ją wyrazić publicznie, bez oczywiście jakiejś impertynenckiej pychy. Może i Mama Was uczyła, nie chwal się – to nie ładnie, natomiast skąd cała reszta towarzystwa ma wiedzieć, że zdobyłeś ośmiotysięcznik, jeśli o tym nie powiesz – głośno i wyraźnie! Być może okaże się, że były mąż Twojej obecnej żony też jest fanem komiksów Marvela, co może nie uczyni Was przyjaciółmi, jednak znacząco ułatwi kontakt.

Gdy to nie zadziała, zawsze możesz milczeć i przyjaźnie się uśmiechać, a nuż ktoś inny pociągnie rozmowę. Może w domu znajdzie się pies lub kot, którego uda Ci się złapać w swoje sidła i wtedy spędzisz czas z czworonogiem. Jeśli masz alergię to ćwicz już zdolności komunikacyjne! Kto wie, może ten eksperyment nauczy Cię wiele ciekawych trików towarzyskich! Ostatecznie przypominaj sobie o tym, że to spotkanie raczej nie należy do codzienności, jest jakiś szczytny powód, dla którego zebraliście się w jednym miejscu i po prostu warto to wytrzymać w cywilizowanych warunkach.

Ahoj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *