Kobiety nie mają cellulitu, nie mają odstających brzuchów, krótkich nóg czy zbyt wydatnej pupy. W założeniu. Po prostu nie widać ich w mediach. Są powabne i gładkie. Jednak był jakiś błąd w oprogramowaniu i na ulicach widujemy kobiety ze zmarszczkami, chude, grube, niskie i wysokie. Z piegami niesymetrycznie opryskanymi na ich skórze, z kosmykami włosów wystającymi nieregularnie. Wszystkie je łączy to, że są “za”. Za wyzywające lub za skromne. Za wysokie lub za niskie. Za grube lub za chude. Z za małym biustem lub za obfitym. Tak naprawdę kobieta też człowiek i ma prawo zwyczajnie się czuć ze sobą tak w sam raz. Nie musi się czuć ani za mądra, ani za ładna. W mediach kreuje się obraz idealnej kobiety, spełnionej matki, uporządkowanej gospodyni, seksownej kochanki i rzetelnego pracownika. A potem taka zwykła rzeczywista kobieta widzi, że zawala. Bo w domu podłogi nie pozmywane, po dziecko do przedszkola zawsze jest ostatnia, no i ten cellulit. Podobno kobiety mają silnego wewnętrznego krytyka. Czasem za silnego. To ten głoś mówi im, że nie wypada. Ten głos mówi, że nie zasługują na coś, lub wymyślają. Kto powiedział Ci kobieto, że nie powinnaś tego zrobić dla siebie. Jeśli to nie był Twój portfel lub głos rozsądku, to kto Cię zatrzymuje?

Niezawodny sposób na piękny wygląd!

Tym sztampowym śródtytułem parodiuje te wszystkie nagłówki świetnych sposobów na schudnięcie. Gdyby tak po prostu dobrze czuć się samemu ze sobą? Wstać pewnego ranka, podejść do lustra i przeciągnąć się z zadowoleniem. W końcu widzisz siebie. Osobę którą znasz najlepiej. Dlaczego by nie zaprzyjaźnić się ze sobą? I z tą trochę za wydatną pupą? Wchłonąć to poczucie kobiecości i cieszyć się nim.  Tak naprawdę nie wiesz jakie kanony urody będą za 10 lat, a może nawet za 5 lat. Może nadejdzie moda na prawdziwe kobiety? Takie które spotykasz codziennie. Takie jak Ty, Twoja Mama, Twoja przyjaciółka czy sąsiadka z naprzeciwka. Bo tylko taką mam definicję prawdziwej kobiety. Nie lubię natomiast określeń :

  • prawdziwa kobieta powinna mieć piersi i pupę,
  • prawdziwa kobieta powinna umieć gotować,
  • prawdziwa kobieta powinna chcieć mieć dzieci.
  • prawdziwa kobieta wie jak zadbać o swojego mężczyznę

A jak jakaś kobieta nie umie gotować – to czy wtedy ten brak zdolności czyni ją fikcyjną? Czy przez to staje się nie kobietą? Cóż za stek bzdur.

Czy naprawdę powinien istnieć jeden uniwersalny wzór określający ramy wizerunkowe i behawioralne współczesnych kobiety? A gdzie dywersyfikacja? Gdzie karnawał? Trochę bezlitośnie się traktujemy, nie uważacie? Z drugiej strony kto nas tego nauczył? Kto narzucił naszym Matkom i Babciom tę ideologiczną klatkę? Wy jak macie z samoakceptacją?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *