Dzień dobry Kochani!

Ok. Pogodziłam się już z tym, że ciągle pada. Trudno. Maj 1 – Ania 0. Biegam w deszczu, albo w mżawce. Bywała też ulewa. Kto powiedział, że będzie łatwo? Chociaż frustruje mnie to, że buty do biegania nadal są mokre po joggingu z dnia poprzedniego. Ok pogoda nie rozpieszcza, ale te poranki są najgorsze. Nie wiem jak Wy, ale ja bym najchętniej przykryła się kocykiem i spała dalej. Ale wtedy przychodzi taka myśl: jesteś biedna, wstawaj do pracy! No to zaczynamy!

 A dzisiaj troszeczkę o tym, że jak coś zapiszesz, to sobie pluj w brodę, że tego nie zrobiłeś. Trochę jak z przepisem na biszkopt albo listą zakupów. Jak nie zapiszesz, to zapomnisz. Próbowaliście kiedyś piec biszkopt bez jajek? No właśnie! Do wszystkiego w życiu musimy się przygotować w bardziej lub mniej złożony sposób. Rozumiem, że jako dorosły człowiek nie musisz robić check listy przy zaparzaniu herbaty, a obejrzenie odcinka serialu też nie wymaga od Ciebie niesamowitej pamięci. Natomiast czy pamiętasz swoje wszystkie postanowienia, które Ci zakiełkowały w głowie przez ostatnie dwa lata? I nie mówię tu o noworocznych! No bo ich nie zapisałeś. Ot co. Nie zapisałeś i zapomniałeś. Tak samo jest z naszymi celami, które z czasem się rozmywają. Cel: studia podyplomowe zastępują pomniejsze cele: sukienka, mikrofalówka, 12 kaw na wynos, wyprzedaż w lidlu. Halo! Naprawdę potrzebowałeś tych kolejnych kubków? Naprawdę? Używasz wszystkich trzydziestu pięciu kubków? Jeśli tak, to powinieneś zarabiać na tym 😉. Ale wracając do tematu, kiedy zapomnieliśmy o naszych celach? Kto nam wmówił, że nie warto? Kto nam wmówił, że nowy telefon jest więcej wart, niż nasze marzenia? Przyznaj, jak przeczytasz ostatnie zdanie na głos, to wydaje się irracjonalne. Ale takie właśnie jest życie, cele rozdmuchują się jak poranna mgła. Czasem jedynie, gdzieś przy wieczornej herbacie powraca myśl  – chciałbym iść na kurs/studia podyplomowe, ale ciągle coś mi wyskakuje. Odganiamy tą refleksję jak natrętną muchę, odkładamy kubek i idziemy spać. Dlatego moim zdaniem tak istotne jest zapisanie swoich celów. Przekucie abstrakcyjnej idei w coś co możemy przeczytać w każdym momencie.  Napoleon Hill powiedział – cel to marzenie z terminem realizacji. Jestem marzycielką, ale taką z arkuszem excela pod ręką 😊.Bądźmy dla siebie jak urząd skarbowy, nałóżmy na swoje cele wiążący termin. Opatrzmy umowę z samym sobą sankcjami za niezrealizowanie założeń, ale też i wynagrodzeniem za efektywne działanie. Nie może być tylko kij, należy się nam również marchewka!

Flamingopis rozprasza mroki

Długo myślałam nad samą ideą zapisywania myśli, natomiast ostatnio zauważyłam niesamowitą rzecz. Mam dużo całkiem nienajgorszych pomysłów. Zapominam je. Coś tam dzwoni, ale nie wiem w którym kościele. Długo mi zajmuje przypomnienie sobie, o co mi tak naprawdę chodziło. Zdarza się Wam czasem, że mieliście o czymś powiedzieć komuś? W końcu dochodzi do spotkania. Ty masz świadomość, że miałeś coś powiedzieć ważnego. Całe spotkanie schodzi ci na rozmyślaniu, co to miało być. Przypominasz sobie w końcu. Dwa dni później – podczas kąpieli.

Kurtyna!Co o tym sądzicie? Zapisujecie swoje cele?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *